Kurnik
22900 graczy online

fora dyskusyjne

↓ dół

literaki - Co was denerwuje w literakach?

> foksal # 2006-04-09

Mnie - gracze, którzy nie używają funkcji "sprawdź", a potem mają wielkie pretensje, że słowa nie ma w słowniku. A wiele jest takich słówek, których używamy na co dzień, a w literakach jakoś ich nie uwzględniono.

> rozcinak # 2006-04-09

Temat - rzeka. ;)
Od najbardziej denerwującego do najmniej:
1. niedawanie rew
2. niedawanie rew
3. niedawanie rew
4. układanie bełkotu za 500 pkt w ostatnim ruchu
5. blokada zaproszeń
6. pytanie się o znaczenie wyrazu
7. nieumiejętność przyjęcia porażki.
i jeszcze dziesiątki innych których nie przypomnę sobie w tej chwili.

> soniska_miska # 2006-04-09

Mnie osobiście najbardziej na kurniku w literakach to jesli ktos ułoży wyraz za 234 pkt. jak np. włączam muze i nie widzie to mnie najbardzioe chyba wkurza ale tez jak ktos wysyłą do mnei zaproszenie jak grram .. juz naprawde mnie wkurzaja tez zaproszenia w czasie gry np. ktos ułozy kaśka na x3 i nie ma czegos takiego no znaczy w słowniku nie jest przyjmmowane a tu mi zaproszenie wyskoczy i nie zdąże nie zaakceptowac i pufff pkt. ma mmoze 30pkt. za to a juz bym wygrała i to np. jakas dziewcyzna z rank. +1600 ułożyla i przegrałam bo to było w jej i mojej sek. ostatniej tego nie lubie wkurzają mnie zaproszenia wysyłane jak gram .

> jorgel # 2006-04-09

Może nie tyle denerwują ale śmieszą młode dziewczyny, oczywiście nie wszystkie, które po wejściu na stół pytają o wiek; po usłyszeniu odpowiedzi najczęściej uciekają. Oczywiście, podkreślam jeszcze raz, nie dotyczy to wszystkich. Denerwująca jest w tym ta ucieczka, jak zresztą wszystkie ucieczki.

> chappi2 # 2006-04-09

naj bardziej denerwuje czlowieka jak ktos pisze gupoty i slowa kture nie ma w naszym polskim slowniku

> djkoalar # 2006-04-09

Razi mnie dopuszczalność takiego gniota słownikowego, jakim jest "Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny" wydawnictwa Kurpisz pod redakcją Haliny Zgółkowej.

> wilma666 # 2006-04-10

A mnie razi cos, na co wszyscy zaraz sie obrusza i napisza komentarze typu "jak sie nie podoba, to nie graj".
Otoz dla mnie granie w kurnikowe gry jest sposobem na mile spedzenie czasu, okazja do natrafienia na wesolych ludziow z preferowanym przeze mnie absurdalnym poczuciem humoru (choc malo ich, oj malo) oraz w duzym stopniu okazja do gimnastykowania mojej osobistej mozgownicy, aby z panem Alzheimerem zaczac obcowac jak najpozniej.
I wlasnie w zwiazku z tym ostatnim dostaje wysypki gdy trafiam na biedakow, ktorzy, pomimo wysokiego rankingu, gdy pora na ich ruch "bledna" (choc z takim dorobkiem powinni juz troche sami myslec), po czym wpisuja slowa, ktorych normalny czlowiek nie ma prawa znac albo wpisuja scrabbla. To rowniez jest poprzedzone miganiem. Zapewne wszyscy wlasnie rozmawiaja na gg lub 60 razy wlaczaja winampa, bo pomiedzy partiami tego uczynic nie moga... Gdybym chciala grac przeciwko komputerowi nie szukalabym posrednika w postaci drugiego gracza. Ja slowniki przegladam pomiedzy partiami, a satysfakcje daje mi dochodzenie do wygranej wlasnym wysilkiem. Wiele osob oburza sie, zebym rowniez wlaczyla sobie program albo zaczela grzebac po slownikach, a dla mnie to tak jakby dwoch koksiarzy rywalizowalo z soba o to, ktory ma lepsze sterydy, a nie ktory wiecej trenowal.
Wkurzaja mnie tez tacy, co to zbyt serio podchodza do gry i, choc nikogo nie zmuszam do rozmowy, nie wydusza z siebie nic na powitanie, a jak przegraja, to potrafia przeciwnika wyrzucic obsypujac bluzgami albo "ukarac" go ucieczka ze stolu przed koncem gry i powrotem na kilka sekund przed uplywem czasu na powrot pare razy z rzedu, zeby sobie poczekal.
Nie lubie tez zadufanych w sobie bufonow trabiacych na caly swiat opisem: "nie gram rewanzy", ktorzy owszem, sa konsekwentni tylko gdy wygrywaja, a gdy przegraja miast pogratulowac wspolgraczowi zwyciestwa wystukuja suche "rew". Takim z sadystyczna rozkosza daje poznac jak traktuja innych informujac, ze "nie gram rewanzy z tymi, co nie graja rewanzy".
Wiecej mi sie nie chce rozpisywac, bo jak tak patrze na to co wysmarowalam dochodze do wniosku, ze sie jakas za nerwowa zrobilam...
A teraz nadstawiam grzbiet i mozecie zaczac mnie batozyc za moje uwagi, a ja i tak was wszystkich pozdrawiam ;-)

> wendkarzyk # 2006-04-10

A mi się nie podoba
zerżniete od wielki_sen:
3. niedawanie rew
4. układanie bełkotu za 500 pkt w ostatnim ruchu
6. pytanie się o znaczenie wyrazu (chociaż czasami objaśniam)
7. nieumiejętność przyjęcia porażki
i ode mnie :
wykopywanie bez powodu gdy się komuś wchodzi na stół, żeby podejrzeć jak grają lepsi. Znam takiego, co łostro kopie. I się wpisał przede mną.

> _boginka # 2006-04-10

Droga wilmo666 ;) Moja rada na problem zawarty pomiędzy pierwszą a siódmą kropką jest jedna: jak najwięcej partyjek 3-minutowych. Są one okazją do gimnastykowania nie tylko jak to określiłaś "osobistej mózgownicy" ale także (co bardzo istotne!) własnego prywatnego prawego bądź też lewego nadgarstka, opóźniając tym samym spotkanie zarówno z panem Alzheimerem jak i Parkinsonem.
Pozdrawiam serdecznie i jak najmniej nerwowych gier życzę :)

> rozcinak # 2006-04-10

Boginka ma rację, trzyminutówki rozgrzewają czaszeczkę dosyć szybko, ponadto mniej zaawansowani technicznie kokserzy wysiadają przy takim czasie - nie zdążą wykorzystać OSPS-a, czy inszego słownika w tak krótkim czasie. Niestety jak wiadomo istnieje programik, który sam wstawia wyrazy, z tym już cięższa sprawa, ale mimo wszystko 3 minutówka+dobra kawa+taktyka(zblokować drania!) daje pewne szanse na ogranie sterydziarza. :)

> niebooo # 2006-04-10

A mnie a mnie a mnie (jak mawia moja siostrzenica) wkurzają tacy, którzy nie potrafią gry traktować jako zabawy. Wściekają się, gdy przegrywają, używają jakichś beznadziejnych programów itp., ale nabardziej gdy zapominają o tym, że grają nie z programem, ale z żywym człowiekiem. Te wszystkie "cze", "re", "gr" to jakiś koszmar. Czuję się wtedy potraktowana jak przedmiot.

> wilma666 # 2006-04-10

kurcze, tego ze istnieje programik, ktory igra ZA ludzia przed kompiutrem nie wiedzialam, ale ja w ogole malo wiem...
jesli zas chodzi o trzyminetowki, to wszystko byloby fajnie gdyby moim dostawca internetu nie byla kufniana firma , ktorej pies morde lizal, i gdybym nie miala refleksu szachisty wodnego. stad tez 4-minutowki to przewaznie szczyt moich osiagniec.
co do tych palantow grajacych programem zastanawia mnie jaka satysfakcje maja z wygranej, bo w moim skromnym pojmowaniu spraw wielkich i malych to troche tak jakby sie czlowiek cieszyl, ze ktos za niego mial orgazm, hehe... zal mi paszteciarzy...
pozdro...

> burebure # 2006-04-10

Nie bardzo rozumiem, co może być denerwującego w pytaniu się o znaczenia słów. Mnie ciekawi co znaczą słowa, które układam (choć oczywiście wielu znaczeń układanych przeze mnie słów nie znam). Poza tym kitowanie jest elementem gry, a to czy kituje się w środku, czy na końcu partii jest bez znaczenia. A co do 'cz', 'gr' itp. - tego już w ogóle nie czaję (tzn. jak to może się nie podobać), każdy pisze jak chce, byle zrozumiale, a z rozszyfrowaniem tego nawet skończony debil chyba nie ma problemów.

> sic # 2006-04-10

Generalnie kitowanie jest do bani, bo mając wysoki rank można wciskać co się da takich leszczom z rankingiem 2100 czy tam poniżej, i tak potem ludzie, którzy mają PFS ledwo ponad 100 mają ranki 2300 jak np. dreadlock, co innego, że te kitowanie to rzeczywiście element gry i zdecydowanie na tej płaszczyźnie literaki stają się grą dosyć autonomiczną w stosunku do scrabbli.

> lewy_sierpowy # 2006-04-10

niby tak, ale jak ktoś sprawdzi to te 30 pkt ze straconej kolejki może kosztować partię, więc kiter również ryzykuje...

następne >

1 2 3 4 5 6 7 ... 61

Aby móc dopisywać komentarze, trzeba być zalogowanym.

zaloguj