Kurnik
23339 graczy online

fora dyskusyjne

↓ dół

literaki - Czy uczenie się kosmicznych słów to wieśniactwo?

> ginkgo # 2010-01-12

Bardzo wiele osób uważa, że wkuwanie na pamięć słownika, a zwłaszcza jego "kosmicznej" zawartości to przejaw prymitywizmu. Dochodzi do tego, że gdy przegramy partię z kimś, kto na planszy układa słowa typu: baht, noys, ngui czy tayuc, to uważamy się wręcz za zwycięzców moralnych. Często czyta się też uzasadnienie takiej postawy typu: "wkuwanie słówek, których nie używam w życiu codziennym jest chore", albo: "ta gra to przecież tylko zabawa, a te wszystkie kujony grają chyba o złote kalesony".

Osobiście całkowicie się nie zgadzam z taką oceną. A oto uzasadnienie.

Po pierwsze zauważyłem, że na ogół ci, którzy lansują tezę o "zabawie" sami grają partie rankingowe. A tam gdzie ranking, tam i rywalizacja. A tam gdzie rywalizacja, wygrywa lepszy. Proste chyba, nie?

Po drugie, to zrozumcie w końcu, że zasób słów którym dysponuje gracz, ma też proste przełożenie na wyniki (w tym ranking), a tym samym i odczuwaną przyjemność z gry. Bo przyjemnie się wygrywa z coraz lepszymi.

Po trzecie, co to w ogóle jest za argument, że "chore jest układanie słów, których nie używamy w życiu"? Właśnie taki argument to przejaw wieśniactwa, jeśli już...
Bo weźmy na przykład dwóch szachistów. Jeden to dobry zawodnik ligowy, a drugi to niedzielny grajek, co to "gra dla przyjemności". Ten drugi oczywiście zbiera łomot. Czy uznamy za roztropne jego żale, że wprawdzie przegrał, ale moralnie wygrał, bo "nie wkuwał na pamięć całego podręcznika teorii debiutów szachowych, które mu do niczego nie są potrzebne w realnym życiu"?

Bo literaki, podobnie jak szachy, też dają możliwość podnoszenia kwalifikacji. Obok taktyki, strategii, gry kombinacyjnej, właśnie zasób słów jest jednym z elementów poprawiających poziom gry. I nie ma w tym nic złego.

Poza tym pamiętajcie, że wielu z tutejszych tuzów, to gracze klubowi, startujący regularnie w turniejach na żywo. Dla nich powiększanie zasobu słów to jak podnoszenie jakości amunicji.

I jeszcze jedna uwaga na koniec. Ci, którzy znają najwięcej "kosmicznych słów" i potrafią je (co ważne!) wykorzystać w grze, to przede wszystkim wąska plejada dotychczasowych mistrzów Polski w scrabble. Zastanówcie się czy bycie mistrzem Polski w czymkolwiek to raczej powód do dumy czy wieśniactwo?

Ginek

> squrcz # 2010-01-12

Wcale nie wieśniactwo , masz rację . To jest wieśniactwem tylko dla tych , którzy woleliby pewnie mimo postępów cywilizacji . grać w jaskini na kamiennej planszy i układać wyciosane z kości mamuta płytki (bez ą,ę,ź itd oczywiście bo szkoda czasu na wykuwanie ) Bez sensu w tej grze jest "stać w miejscu" i niczego się nie uczyć , nie zapamiętywać .

> tyttuss # 2010-01-12

...nie ma trudnych słów, są tylko niepoznane...

Człowiek z natury ma we krwi dążenie do bycia lepszym, poza tym ... grajek który posiada obszerny zasób słownictwa wcale nie musi być kujonem, sam za specjalnie słówek się nie uczę, raczej jest to na zasadzie biernego zapamiętywania najczęściej z rozegranych partii własnych i innych. Czasem zajrzę do słownika, poprzez ostatnie komentarze mimowolnie coś się zawsze zapamięta. Mamy także wspaniałe narzędzie zwące się "glitan", za pomocą którego widzimy czarno na białym jakie to "kosmosy" lub banały przegapiliśmy w grze.

> chutky # 2010-01-12

Hmm, wydaje mi sie ze pisanie na ten temat w twoim przypadku to proba wytlumaczenia sie z ciaglego przesiadywania na kurniku i wspomnianego przez ciebie uczenia sie na sile takich wyrazow. Moze to byc zwiazane z niedowartosciowaniem badz proba zapomnienia o kompleksach jakie masz w zyciu codziennym. Wnioskujac z tak dlugiej wypowiedzi oraz z powagi z jaka podchodzisz do tej gry wydaje mi sie, ze przez zdobywanie coraz to wiekszgo rankingu, to w twoim wypadku proba udowodnienia sobie samemu ile jestes wart. Oczywiscie moge sie mylic. Chociaz raczej mam racje.

> crazydiamond # 2010-01-12

...napisał kolejny z tych, co to dla nich kurnik nie jest solą życia, a co udowadnia sporą ilością ucieczek z gry... bo przecież gra dla przyjemności i relaksu... a obrywanie w d*** w gruncie rzeczy wcale przyjemne nie jest... no to nie będzie z takim prowadzącym, wkuwającym, słownikowym patałachem czasu tracił... se pójdzie dalej i już... i w ogóle co to kogo obchodzi jak gra... bo ono raczej ma rację... i nie musi nikomu niczego udowadniać...i już!! dżizus...

> squrcz # 2010-01-12

Jakikolwiek temat tu poruszyć , to tylko czekacie ,żeby kogoś skopać :(

> tabacotedesco # 2010-01-12

i Herkules d***a jak na stojaku same samogłoski lub spółgłoski możecie wtedy znać zawartość wszystkich słowników świata ,g******no to wam pomoże hi hi hi

> aszkvili # 2010-01-12

wieśniactwo , jak delykwent uczy się na "bierzonco"

> tyttuss # 2010-01-12

@tabacotedesco, a jak często trafiają Ci się te same samogłoski lub spółgłoski?, że tak zapytam...

> jucika # 2010-01-13

a ja na to spojrze z innej strony...
szczerze podziwiam tych, ktorzy maja takie podejscie do gry, ze sie ucza slowek, spora czesc z tych co sie ucza przynajniej orientacyjnie zna ich znaczenia w ponad 90%
ja jestem zbyt leniwa, zeby siasc i systematycznie kuc slowka, ktorymi mozna zaskoczyc, co nie zmienia faktu, ze zrywami pozapisuje sobie slowka, ktore warto znac i co jakis czas je przeczytam
kwestia czy to zabawa, czy walka o ogien wyjasnia sie w czasie gry na zywo, tam juz gra sie za pieniadze i o pieniadze, czasami niemale, spora czesc graczy gra dla frajdy, tak jak ja, majac swiadomosc, ze nie ma szans na czolowke i moja oplata turniejowa sponsoruje mistrzow i organizatorow, czesc walczy o kazdy punkt, bo maja szanse zdobyc jakis tytul i nagrode
podejrzewam, ze wiekszosc tych pieniaczy ma ten sam problem co ja, nie potrafia systematycznie przysiasc do kucia, w zwiazku z tym latwiej jest zdeptac tych, ktorzy potrafia, bo niektorzy traktuja to co robia zawsze powaznie i sa perfekcjonistami nawet gdy realizuja hobby

> krolikvamp # 2010-01-13

Gra w literaki przypomina czasem wyścig zająca z żółwiem.
Wiadomo jaki może być tego wynik sprawa jednak komplikuje się, gdy zając zaczyna udawać żółwia a jest tak kiedy wysoko rankingowi gracze zaczynają grać w "nowym wcieleniu" czyli pod nowym nickiem.
Zastanawia mnie jaką satysfakcję mają ci "profesjonaliści" grając z początkującymi graczami?
Czyżby byli uzależnieni od sukcesów na literakach? ;)

> ginkgo # 2010-01-13

Uzależnienie od sukcesów to mimo wszystko jeszcze w miarę pozytywna postać nałogu. Są chyba gorsze - na przykład uzależnienie od porażek. Masochistów na literakach też nie brak...

A poza tym żółw przy zającu też ma szansę na podniesienie swoich kwalifikacji. Może z czasem awansuje na żabę?

> thuser # 2010-01-13

miałem nie pisać jednak mnie za bardzo korci, nawet porównując literaki do szachów morał jet taki że nie każdy może zostać w te klocki mistrzem,
1. nierzadko się zdarza że wygrywa ten kto ma mniejszy zasób słów niż jego/jej przeciwnik (powodów jest kilka i nie zawsze są zależne od tego ''bardziej okutego")(przy analizach partii okazuje się że czasami jeden błędny ruch nawet na początku partii może okazać się zgubny dla całej partii co najlepsze mimo tego że mógł to być ruch najlepiej punktowany)
2. pisanie rzecz typu jestem leniwy/a, albo nie mam czasu na uczenie się słówek też jest troszku śmieszne, bo z tych wypowiedzi wynika że każdy kto tak pisze to ma tak pojętną głowę że zapamiętuje wszytko bez wahania jednak gardzi takim talentem z racji wyższych spraw -a to że człowiek posiada dwa rodzaje pamięci krótkotrwałą i ta drugą - nazwijmy ją ''twardym dyskiem'' gdzie przechowujemy w swoich zwojach dane które pamiętamy bardzo długo, wiadomo że zdarzają sie wypadki losowe (czyt. pkt 1)-nie jest dla nich żadna przeszkodą. W wiekszosci gier bardzo przydatna jest znajomosc słów, chocby dlatego ze za sprawdzenie ruchu traci sie ruch, co w scrabble uchodzi plazem i mozna sprawdzac bezkarnie kazde slowo według uznania, zastanawiam się ile osób tak naprawde jest w stanie na dłuższy czas spamiętać słowa które ''wkuwa'' przeciez to monotonne i żmudne niektórym ta profesja mogłaby zająć zbyt dużo czasu, a wychodząc z założenia że każda partia się różni od poprzedniej (chodzi o zestawy liter) taki delikwent moze dojsc do wniosku ze nie ma sensu ''wkuwać'' tego wszystkiego skoro i tak użyłby tego słowa raz na xxx partii, lub nie uzylby wcale bo nie jest powiedziane że by do tego czasu go nie zapomniał, uważam że dobrze jest znać różne niespotykane słowa, grunt też umieć ta wiedzę wykorzystać, potrzebna jest odrobina łask w doborze liter, jednak nie należy popadać w skrajności...

> jucika # 2010-01-13

tu tez masz duzo racji, czasami jeden ruch na poczatku partii wydaje sie decydowac o jej przebiegu, nie bierzesz pod uwage jednej rzeczy, gdyby ten ruch byl inny (inny zestaw liter wylozonych na plansze), to zupelnie inaczej moglyby wygladac losowania w pozostalych ruchach, to czyste gdybanie, analiza koncowki partii, faktycznie pozwala rozstrzygnac, czy przy innym ulozeniu daloby sie zmienic wynik, zas analiza poczatkow i srodka pozwala raczej dojrzec to co zostalo przegapione
mozna wygrac dysponujac mniejszym zasobem slow, przeciez to gra pseudolosowa
jesli chodzi o mnie, to mam dziwna pamiec, potrafie raz ujrzec slowo i je pamietam, niektore usiluje sie nauczyc i w zaden sposob mimo wielokrotnego powtarzania moj twardy dysk nie przyjmuje takiego zestawu liter, sa tez takie slowa, ktore pamietam, po ujrzeniu ich kilka razy, zazwyczaj jest to zalezne od tego, kto te slowa wyklada i moje prywatne nazwijmy to szumnie emocje
co do tych co wkuwaja, to o ile dobrze pamietam to ow, jak to ladnie okresliles twardy dysk koduje w pewien specyficzny sposob, sa dosc precyzyjnie okreslone okresy, w jakich nalezy cos powtarzac, aby zostalo to trwale zapamietane, nie podam jakie bo zwyczajnie tego nie stosuje, z lenistwa i owszem, wiec nie pamietam :)
a co do bezkarnego sprawdzania w scrabble, nie skutkuje to strata ruchu, fakt, ale jak lecisz do slownika z 9 slowami na 10, ktore polozyl Twoj przeciwnik, to w pewnym momencie przeciwnik ma genialna przewage psychologiczna... i taktyczna, poniewaz zazwyczaj nie wiesz jak te cuda przedluzyc
pomijam fakt, ze zawsze jak ide sprawdzac przeciwnika to mam wrazenie, ze pol sali patrzy na to, jaki oczywisty wyraz sprawdzam ;)
natomiast nie da sie ukryc, ze jednym z wazniejszych elementow tej gry jest taktyka, umiejetnosc wykorzystania tego, czym workowy nas obdarza w przyplywach lepszych i gorszych humorow,
z tym niepopadaniem w skrajnosci tez sie zgadzam
co nie zmienia faktu, ze podziwiam tych, co ryja slowka, bo gdybym miala wieksze ambicje w tej grze to moj poziom umiejetnosci roslby szybciej, co nie znaczy, ze mialabym szanse na czolowke :))

pozdrawiam
juci

> tabacotedesco # 2010-01-13

Co mi po wkuwaniu gniotów typu "montowy" "wsza " "yyy " i innych zasraństw ze słownika Halyny & Company ? wzbogacają moją wiedzę? no tylko bez żartów ! "potoczność" tego słownika ma charakter kloaczny , i dobrze o tym wiedzieć.Służy li tylko do układania "tłuściutkich" słówek , circa about + 130 pkt, najlepiej w ostatnim ruchu.Ilu jest graczy którzy nie posiłkują się słownikiem w czasie gry? na palcach 1 ręki można policzyć A ilu gram progsami? multum Dajcie se siana a analizami , strategiami, generalnymi błędami rzutującymi na przegieg gry, i tak workowy rządzi :)

następne >

1 2 3

Aby móc dopisywać komentarze, trzeba być zalogowanym.

zaloguj